Żelazne gody Barbary i Romana Gąsiorowskich z Leźnicy Wielkiej. Państwo Gąsiorowscy są małżeństwem od 65 lat!

Karolina Brózda
Karolina Brózda
Udostępnij:
Państwo Barbara i Roman Gąsiorowscy niedługo, bo 27 października, będą obchodzić żelazne gody. Oznacza to, że małżeństwem są już 65 lat!

Poznali się w 1955 roku na zabawie. Mimo że oboje byli tam ze swoim towarzystwem, od razu wpadli sobie w oko. Po roku znajomości postawili się pobrać.

- W dniu ślubu mama miała 19, a tata 21 lat - mówi Małgorzata Schall, córka państwa Gąsiorowskich. - Najpierw pobrali się w Urzędzie Stanu Cywilnego na łódzkim Polesiu. Ślub kościelny odbył się 25 grudnia.

Jubilaci wspominają, że tego dnia była wielka śnieżyca. Padało tak mocno, że nie dało się iść. Pan młody chwycił więc swoją przyszłą żonę na ręce i zaniósł ją do kościoła św. Jana Chrzciciela na Złotnie.

Z powodu kiepskiej pogody na wesele nie dotarło wielu gości. Świętowanie było skromne, bawiono się w domu rodziców pani Barbary (gdzie zresztą młode małżeństwo później zamieszkało). W gronie weselników znalazła się najbliższa rodzina oraz koleżanka panny młodej z mężem, który był również świadkiem.

Początki związku państwa Gąsiorowskich nie należały do łatwych. Para wprowadziła się do domu rodziców pani Basi i do swojej dyspozycji miała niewielki pokoik o powierzchni 10 metrów kwadratowych. Niewiele można było tam zmieścić, jednak młodzi ludzie bardzo się kochali, więc ciasnota im nie przeszkadzała. Oboje pracowali: pani Barbara w Izbie Rzemieślniczej jako rejestratorka, pan Roman w budownictwie. Po narodzinach jedynej córki Małgosi pani Basia przeniosła się do Domu Mody „Telimena”, gdzie przygotowywała modele do szycia. Pan Roman z kolei zatrudnił się w Łódzkim Przedsiębiorstwie Budowlanym Północ, gdzie pracował do emerytury.

Zarówno pani Barbara, jak i pan Roman jako dzieci przeżyli dramat wojennych wysiedleń. Ojciec tej pierwszej w trakcie II wojny światowej zostały zesłany na przymusowe roboty do niemieckiego miasta Wittenberg, do Polski wrócił w 1945 roku. Z kolei ojciec pana Romana był wojskowym w 28. Pułku Strzelców Kaniowskich. Mały pan Gąsiorowski razem z matką i starszym bratem trafił do niemieckiego obozu przy ul. Łąkowej. Stamtąd rodziny były wysyłane w głąb Polski. Ojciec pana Romana w tym czasie przebywał na robotach w Osnabrück w Niemczech. Szczęśliwie po wojnie udało im się wrócić do tego samego łódzkiego mieszkania, które zajmowali wcześniej.

Małżeństwo Gąsiorowskich było szczęśliwe. Mimo trudnych początków – głównie ze względu na trudne warunki mieszkaniowe i materialne – mąż i żona zawsze byli dla siebie wsparciem, darzyli się wielkim szacunkiem, pomagali sobie wzajemnie w codziennych obowiązkach. A tych przybyło po narodzinach córki Małgorzaty, która obecnie ma 64 lata.

- Tata bardzo angażował się w moje wychowanie - opowiada pani Małgosia. - Przez całe moje dzieciństwo pracował, ale zawsze miał dla mnie czas. Kiedy dorosłam, wyszłam za mąż i sama urodziłam córkę, rodzice bardzo mi pomagali. Nie można także pominąć ich udziału w wychowywaniu dwóch prawnuczek.

Dziś rodzina niestety mieszka daleko od siebie. Państwo Gąsiorowscy osiedlili się w Leźnicy Wielkiej w powiecie zgierskim, zaś ich córka, wnuczka i prawnuczki przeniosły się do Niemiec.

- Z uwagi na mój stan zdrowia mogę do Polski przyjechać zaledwie raz w roku - ubolewa pani Małgorzata. - Moja córka pracuje i z tego powodu też rzadko odwiedza dziadków. Za to prawnuczki przyjeżdżają do nich w każde wakacje.

Z powodu dzielącej rodzinę odległości jubileusz państwa Gąsiorowskich nie będzie obchodzony hucznie.

- Żadne z nas nie może do nich teraz przyjechać - przyznaje córka. - Mnie udało się zobaczyć z nimi we wrześniu.

Recepta na udane i długie wspólne życie państwa Gąsiorowskich jest prosta – wzajemne wsparcie, pomoc w trudnych chwilach oraz szacunek. Pan Roman nie ukrywa, że ważną rolę odgrywają też pyszne ciasta, które piecze jego małżonka.

W Puszczy Białowieskiej utonęło 21 żubrów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie