Brak krwi w Łodzi Brak krwi w Łodzi

Brak krwi w Łodzi i województwie. W wakacje dziennie krew oddaje 120 dawców - potrzeba dwa razy tyle chętnych (© Maciej Stanik)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

W Łodzi i regionie brakuje krwi. Z powodu brak krwi szpitale wstrzymują planowe operacje. W Regionalnej Stacji Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Łodzi została już tylko tzw. żelazna rezerwa.

Brak krwi nawet z najpopularniejszych grup: O+ i A+. Ponieważ sytuacja w Łodzi jest dramatyczna lekarze z stacji szukają pomocy na Śląsku, Mazowszu i Dolnym Śląsku. Tam kupują krew, by ratować życie mieszkańcom województwa łódzkiego.

Dr Michał Zamolski, kierownik Regionalnej Stacji Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Łodzi informuje, że tak źle jeszcze nigdy nie było. Co roku w wakacje mamy problem z topniejącymi zapasami krwi, ale tak dramatycznej sytuacji, jak w 2013 roku jeszcze nigdy nie mieliśmy. Nie wiem z czego to wynika.

W celu zabezpieczenia potrzeb chorych w regionie dziennie krew oddać musi około 250 dawców. Oddawana przez nich krew wystarcza wtedy na bieżącą pomoc, ale nie ma już możliwości tworzenia zapasów. W lipcu mamy średnio 120 dawców dziennie...

Centrum krwiodawstwa przy ul. Franciszkańskiej w Łodzi świeci pustkami. Władze stacji próbują ratować sytuację pobieraniem krwi w autobusach. W Łodzi można spotkać je w Manufakturze i przy Galerii Łódzkiej. To stąd pochodzi prawie 80 proc. krwi oddawanej przez w wakacje.

Lekarze w szpitalach proszą rodziny pacjentów, którzy do nas trafiają od oddawanie krwi. Krew dla ich bliskich oddał ktoś inny, a oni teraz mogą pomóc kolejnym chorym.

Źródło: W Łódzkiem brakuje krwi. Tak ciężkiego kryzysu dotąd nie było

Czytaj także

    Komentarze (20)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Janusz (gość)

    Porównując sytuację placówki w Łodzi z placówkami w Krakowie, Opolu, Częstochowie można powiedzieć, że sami sa sobie winni. Motywowany apelami w mediach idę oddać krew i okazuje się, że mojej grupy nie potrzebują - nie ma przeciwwskazań bym oddał, tyle, że NIE POTRZEBUJĄ". Z ciekawości zadzwoniłem do innych miast - przyjmą chętnie każdą grupę, nawet gdzieniegdzie mają możliwość podwiezienia mnie do stacji jakby co. Gratulacje dla mojej rodzimej Łodzi, gdzie nawet szczekanie psom szkodzi.

    Justyna (gość)

    Z wielką przykrością muszę przestrzec wszystkich, którzy rozważają oddanie krwi w tej placówce - obsługa jest bardzo nieprofesjonalna, pielęgniarka w starszym wieku ( a zatem powinna być doświadczona!) używa grubej i tępej igły , powodując spore zniszczenie żyły - ból w ręce nie ustaje po kilkunastu godzinach ! Zamiast wezwań słychać głośną muzykę, nie wiadomo, kiedy wejść do gabinetu! Lekarz dysponuje starym sprzętem do mierzenia ciśnienia, za każdym razem jest inny wynik! Jeśli chcecie oddać krew - róbcie to jak najdalej stacji na Franciszkańskiej! Pozdrawiam.

    Hannalucja (gość)

    Ja tylko raz oddawałam krew i chociaż bym chciała jeszcze oddawać, to się boję. Zaraz po oddaniu krwi zaczęła mnie boleć potylica i byłam słaba (chyba normalne), ale to nie przeszło, było coraz gorzej, zaczęłam chudnąć, moja cera była prawie zielona, zaczął się wytrzeszcz oczu i po kilku miesiącach dowiedziałam się, że mam dużą nadczynność tarczycy. Czy oddanie krwi mogło na to wpłynąć? Może tak, może nie, ale się boję.

    Tomaszowianka (gość)

    ja wielokrotnie chciałam oddać krew nawet załatwiałam zaświadczenie od lekarza który leczył mnie w dzieciństwie że mogę być dawcą krwi ale za każdym razem coś było nie tak...najgorzej wkurzył mnie przypadek gdy pielęgniarka uznała że ma zły dzień i krwi ode mnie nie weźmie, na początek z wyrzutem uznała że nie mam wystarczającej wagi chociaż miałam..wszystkie wymagania spełniałam...zaczęła wymyślać że nie mam żyły żeby się wkuła chociaż inna pielęgniarka wcześniej nie miała z tym problemu...pielęgniarce po prostu nie chciało się pracować, wyszłam trzaskając drzwiami. Więc nie dziwie się że nie ma krwi jak mają (oczywiście nie wszyscy) takie podejście do ludzi...i do pracy...

    gosia (gość)

    Jestem krwiodawcą z Bełchatowa i całą sytuację mogę podsumować w ten sposób, w Bełchatowie coraz mniej osób oddaje krew a wszystko dzięki Pani "doktor" technik radiologii, która kwalifikuje a raczej częściej dyskwalifikuje i skutecznie zniechęca potencjalnych dawców, wymyślając jakieś dziwne problemy i czepiając się pierdół. A do tego jeszcze ma zepsuty ciśnieniomierz i wszystkim wpiera nadciśnienie.

    Es (gość) (Marek Leśniewicz)

    jednak jest cała masa ludzi, którzy nie mogą oddawać, mi udaje sie mniej wiecej raz max 2 razy w roku bo bardzo słabo wchłaniam żelazo z pokarmu i nie mam właściwego poziomu hemoglobiny. Na 8 prób udało mi sie 4 razy i co teraz? jak zasugerowano mi, ze mam dać sobie spokój z oddawaniem krwi?

    Dawca (gość)

    Teraz się obudzili. 2 lata temu mój ojciec trafił do szpitala jana bożego w łodzi. Potrzebna była krew i poszedłem do lekarza. Powiedziałem, że mam ta sama grupę krwi więc mogę oddać dla ojca to lekarz mnie olał. Woleli sprowadzić sobie z centrum krwiodastwa. Więc nie dziwota, że z takim podejściem lekarzy krwi zaczyna brakować.

    Marek Leśniewicz (gość)

    Temat jest drażliwy, ale coś w tym musi być, że ludzie pytają się za ile kupią moją krew. Skąd się to bierze - proste, pacjent jest coraz bardziej obciążany kosztami leczenia i stąd owe, ile mi zapłacą. Może lepiej stworzyć bank krwi imienny, każdy oddałby krew dla siebie i w razie potrzeby mógłby skorzystać ze swoich "oszczędności". Proste i łatwe do realizacji w czasach PESEL, tylko wtedy skończyło by się sprzedawanie krwi i zarabianie na niej. Krew jest życiem i dlatego mądrze nią trzeba gospodarować. Do tego typu rozwiązań również potrzeba ludzi z wizją, którzy przede wszystkim muszą widzieć pojedynczego człowieka a nie masę ludzką.

    żal Roberta (gość) (Robert)

    Dobrze ze tylko do NIemiec... Buhaha :) MOim zdaniem dobrze ze nikt nie płaci za krew,ludzkie zycie NIE MA CENY !!! Pól litra to mozesz sobie kupić w sklepie,pobierane jest 450 ml i jeszcze jedno...czekolad dostajesz 8,batona i do wyboru żeton na kawe lub jednego energetyka.Nie masz człowieku pojecia na czym polega i z czym sie to wiaze to nie pisz bzdur bo sie osmieszasz :):):) Dzis ktos dla Ciebie obcy moze potrzebowac krwi do zycia a jutro mozesz byc to poprostu Ty !!! :):):)